great thing

6/09/2017

To nie było takie trudne, choć szłam jak na ścięcie głowy....a szłam jedynie na ścięcie włosów. Jednak to nie była zwyczajna wizyta u fryzjera. Nie tym razem. Tym razem wyszłam nic nie płacąc :) Patent? 

Na oddanie włosów musiałam czekać kilka lat. Włosy musiały spełniać określone wymagania. Długość oddanych kosmyków musiała przekraczać 25 cm, włosy nie mogły być po dekoloryzacji, ani nie mogły być wcześniej stylizowane na ombre. Choć samo farbowanie całościowe (jak w moim przypadku) nie było przeszkodą. Szczerze mówiąc mogłabym oddać je już dawno, bo taką długość miałam już od co najmniej trzech lat. Najwyraźniej wtedy nie byłam jeszcze na tyle dojrzała by świadomie podjąć tak ważną decyzję. 



A jeszcze matura. Przecież między balem studniówkowym a maturą nie można pod żadnym pozorem ścinać włosów, bo można wiedzę zgubić - podobno. Chociaż uważam że na egzaminach maturalnych ta wiedza chyba uszami mi uciekła :)

Zatem skoro włosy spełniają wszelkie kryteria, a egzaminy maturalne już zakończone - dlaczego by nie zmienić swojej fryzury? Zwykłe cięcie? Czemu nie! Wizja nowej fryzurki śniła mi się już po nocach od dawna. Lecz myśl, że długie kosmyki włosów bezwładnie i bezużytecznie opadałyby jeden za drugim na podłogę w salonie fryzjerskim nie zadowalała mnie. Od dłuższego czasu, jeszcze przed maturami zastanawiałam się nad oddaniem włosów dla fundacji Rak'n'Roll. Znam Panią fryzjerkę, która ma podpisana umowę z tą właśnie fundacją. Po maturach jeszcze raz przemyślałam sprawę. Czy na pewno chce tracić tyle lat zapuszczania włosów, by w 3 sekundy je stracić? Prawda jest taka, że nic nie straciłam! Więcej zyskałam!!




Jeden telefon, następnego dnia siedziałam w foteliku w saloniku. Chiach-chiach "I po krzyku". W ręku trzymałam cztery długie czarne warkocze. Moje :) Poprosiłam o wyrównanie i delikatne skrócenie włosów. Bolało? Nie! Coś straciłam? NIE! Wręcz przeciwnie :)
Po zabiegu podpisałam oczywiście oświadczenie dla fundacji, że oddałam włosy dobrowolnie i nie chcę otrzymać z tego tytułu żadnych pieniędzy. Otrzymałam podziękowania od Fundacji Rak'n'Roll.


Wiem i czuję to całą sobą, że było warto. Mało tego! Za dwa-trzy lata, gdy włosy osiągną podobną długość, zrobię to ponownie! Oddam włosy drugi a nawet i trzeci i czwarty raz. Wiem, że mam problem z oddawaniem krwi i długo nie będę mogła tego robić. Natomiast w Fundacji DKMS jestem zarejestrowana jako potencjalny dawca szpiku, plus dodatkowo możliwość oddania włosów dla kobiet po chemioterapii dodaje mi skrzydeł. 






Jeżeli masz długie włosy i myślisz o zmienieniu fryzurki, idź do salonu fryzjerskiego, który współpracuje z fundacją Rak'n'Roll. Podpisz oświadczenie, DAJ WŁOS! To nic nie boli, a daje ogromną satysfakcję, że pomogło się drugiemu człowiekowi zupełnie bezinteresownie. 

You Might Also Like

14 komentarze

  1. Moje włosy są niestety zbyt liche żebym mogła je komuś oddać. :( Ale regularnie oddaję krew, więc to też w pewnym sensie pomaga.

    mój blog :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oddawanie krwi, super rzecz! Ja własnie przeciwnie...krwi nie mogę na razie oddawać :(

      Delete
  2. Gratuluje decyzji :) Fajnie, że masz teraz i tak bardzo długie włoski ! Ja jak oddawałam na fundacje po ścięciu prawie nic na głownie nie miałam :P No ale włosy rosną :) Piękny gest !

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja zamierzam oddawać regularnie, bo podoba mi się ta fryzurka! :)

      Delete
  3. o naprawdę super! świetny gest :)

    ReplyDelete
  4. Piękny gest z twojej strony :)
    Do zobaczenia niebawem w Polsce;* oby się udało ^^


    www.elizazdybel.com

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję :-)
      Do zobaczenia Kochana! :*

      Delete
  5. Ślicznie Ci w krótkich, ja tez ostatnio ścinałam ale moje były w złym stanie i nie nadawały się na oddanie :(

    ReplyDelete